Układ w Kiejdanach

Rzeczpospolita Obojga Narodów oraz stanowiąca jej część Litwa przeżywała w połowie XVII wieku wielki kryzys, zagrażający samemu jej istnieniu. Od 1648 roku trwało powstanie kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego, ogarniające swoim zasięgiem poza Ukrainą także południowe obszary Wielkiego Księstwa Litewskiego.


W 1654 roku doszło do wojny z Moskwą, która doprowadziła w ciągu roku do zajęcia całej wschodniej połaci kraju wraz z Wilnem. Próby powstrzymania nowego wroga podejmowane głównie przez hetmana wielkiego litewskiego Janusza Radziwiłła nie przyniosły trwałych efektów, a jedynie nowe straty. Do tego doszły bunty nieopłacanych od dłuższego czasu żołnierzy, łupiących teraz własny kraj. A kiedy wydawało się, że nieszczęścia Litwy sięgnęły apogeum, pod koniec czerwca 1655 roku nadeszły wieści od strony Inflant o ataku ze strony Szwecji. Tak rozpoczynał się słynny potop.

Grupa litewskich magnatów, dygnitarzy, prałatów i wojskowych skupiona wokół księcia hetmana Janusza Radziwiłła stanęła wokół dylematu: co czynić? Czy wystąpić zbrojnie przeciwko nowemu najeźdźcy, na dodatek bez żadnego już wsparcia ze strony wojsk koronnych, zaangażowanych po części na Ukrainie przeciwko Kozakom, a po części w Wielkopolsce przeciwko najazdowi szwedzkiemu, czy też usiłować w jakiś sposób wybrnąć z sytuacji, zawierając układ z Karolem Gustawem. Zdecydowano się na negocjacje, a w znacznej mierze przyczyniły się do tego wieści spod wielkopolskiego Ujścia, gdzie 25 lipca doszło do kapitulacji całej prowincji i uznania zwierzchnictwa króla szwedzkiego.

Tymczasem oddziały skandynawskie wkroczyły na Żmudź, zajmując Kowno. Prowadzone od końca tego miesiąca negocjacje ze szwedzkim wodzem Magnusem de la Gardie nabrały tempa, a na ich ostateczny efekt duży wpływ miały wieści dochodzące z frontu „polskiego” – opanowanie przez Szwedów Warszawy, kapitulacja po krótkim oblężeniu Krakowa, ucieczka króla Jana Kazimierza na Śląsk oraz masowe przechodzenie szlachty i resztek wojska na stronę Karola Gustawa. W tej sytuacji podpisano 20 października 1655 roku słynny układ w Kiejdanach.

Na mocy „traktatu” Wielkie Księstwo Litewskie, a ściślej mówiąc jego część niebędąca jeszcze pod okupacją moskiewską, ani nietrwająca w wierności przy Janie Kazimierzu, przyjmowała protekcję króla szwedzkiego, zrywając unię z Polską. Karol Gustaw miał zostać wielkim księciem litewskim i doprowadzić do wyzwolenia pozostałych ziem litewskich spod okupacji Moskwy. Choć układ nie przewidywał żadnych zmian ustrojowych ani związanych z polityką wyznaniową, dla wszystkich było oczywiste, że dominującą pozycję będzie sprawować szwedzki namiestnik, nie zaś litewscy sygnatariusze traktatu. Traktat podpisali, poza Januszem Radziwiłłem, także hetman polny Wincenty Gosiewski, biskup żmudzki Piotr Parczewski, wojewoda wendeński Mikołaj Korff, pisarz wielki Jan Mikołaj Stankiewicz, kasztelan żmudzki Eustachy Kierdej oraz ponad tysiąc stu przedstawicieli szlachty, duchowieństwa i wojska litewskiego.

Do dziś nie ma wśród historyków zgody, jaki był charakter układu kiejdańskiego: czy był on aktem zdrady, zapowiedzią późniejszej o ponad sto lat Targowicy, czy też próbą ratunku państwa wobec nieuniknionej katastrofy, jedyną, na którą w ówczesnej konfiguracji politycznej i strategicznej można było sobie pozwolić. Jakiekolwiek były jednak nadzieje Janusza Radziwiłła i jego otoczenia, to okazały się one płonne. Próba wciągnięcia Szwecji do wojny z Moskwą ostatecznie nie powiodła się, a powrót Jana Kazimierza do kraju i wojna domowa na Litwie, zakończona zwycięstwem zwolenników utrzymania unii z Polską, uczyniły część polityczną układu niewykonalną. Janusz Radziwiłł, umierając dwa miesiące później, pozostawił po sobie opinię zdrajcy, choć pozostaje kwestią dyskusyjną, czy jest to opinia sprawiedliwa.

A.F.

Ilustracja: Daniel Schultz, Portret Janusza Radziwiłła (1612–1655), Wikimedia, domena publiczna.