Poseł ZSRR Piotr Wojkow zamordowany przez białogwardzistę

Piotr Łazarewicz Wojkow (ur. 1888) był od 1924 r. posłem pełnomocnym ZSRR w Polsce, piastując przy tym funkcję radzieckiego przedstawiciela w negocjacjach w sprawie zwrotu polskiego mienia (na mocy traktatu ryskiego). Jednak w historii zasłynął jako jeden z głównych realizatorów mordu na carze Mikołaju II i jego najbliższych. Powszechnie wiadomo było o jego udziale w tej zbrodni, tym bardziej więc stanowił obiekt nienawiści ze strony rosyjskich środowisk antyrewolucyjnych.

Z samego rana 9 czerwca 1927 r. poseł Wojkow wyjechał z budynku poselstwa przy ulicy Poznańskiej na pobliski Dworzec Główny, gdzie miał się spotkać z jadącym właśnie do Moskwy Arkadijem Rozenholcem, byłym chargé d’affaires w Wielkiej Brytanii, właśnie stamtąd wydalonym za szpiegostwo. Podczas godzinnego postoju pociągu w Warszawie Wojkow odbywał rozmowę ze swoim dobrym znajomym, gdy nieoczekiwanie pewien młody mężczyzna zbliżył się i oddał w jego stronę sześć strzałów z rewolweru. Poseł ostatkiem sił wyjął jeszcze własną broń i trzykrotnie wystrzelił, za każdym razem chybiając. Rannego przewieziono szybko do szpitala, gdzie mimo natychmiastowej operacji zmarł o godz. 10.45. Zamachowiec został ujęty. Okazał się nim Borys Kowerda, syn białogwardyjskiego oficera oraz aktywny działacz ruchu antybolszewickiego. Kreml zareagował na wiadomość z Warszawy dość spokojnie, nie oskarżając wprost rządu polskiego za zamach.

10 czerwca do gmachu poselstwa radzieckiego przybyli, by złożyć hołd zmarłemu, m.in. wicepremier Kazimierz Bartel, minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj-Składkowski oraz minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski. O godz. 7.45 rozpoczęła się podniosła uroczystość eksportacji zwłok na dworzec. Godzinę później pociąg zabrał metalową trumnę z ciałem zabójcy carskiej rodziny do Moskwy, gdzie odbył się wspaniały pogrzeb i gdzie złożono trumnę obok Feliksa Dzierżyńskiego i innych komunistycznych przywódców. W tym samym czasie na Łubiance zastrzelono 20 wybitnych przedstawicieli przedrewolucyjnych elit. Tymczasem w Polsce zabójca Wojkowa został skazany na dożywotnie roboty (zamienione następnie na 15 lat więzienia); po uwolnieniu wyemigrował i zmarł w 1987 r. w USA.

Zamach wywołał poważny niepokój w kontaktach dyplomatycznych między Warszawą a Moskwą, co skutkowało tymczasowym zawieszeniem rozmów w sprawie paktu o nieagresji (podpisanego w 1932 r.). Mimo tego po pewnym czasie, dzięki umiejętnej polityce polskiego rządu, stosunki się ociepliły.  

M. G.-K.

Fotografia: kondukt żałobny podążający na Dworzec Wiedeński w Warszawie, Narodowe Archiwum Cyfrowie, CC-BY-NC.