Narodowy Dzień Powstań Śląskich

W kalendariach wydarzeń wieku XX wiele jest takich dat, które przypominają o bolesnych kartach naszych narodowych dziejów: o martyrologii i niewykorzystanych szansach, zaś zdecydowanie mniej jest tych radosnych, których wspomnienie wywołuje dumę z odniesionego zwycięstwa. W ostatnim czasie w kalendarzu świąt państwowych pojawiły się jednak dwie nowe daty: 27 grudnia, który ogłoszono Narodowym Dniem Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego, oraz 20 czerwca, gdy będziemy obchodzić Narodowy Dzień Powstań Śląskich.


W pierwszym przypadku święto przypada w rocznicę wybuchu zwycięskiego zrywu. W drugim przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana. W styczniu 2022 roku Sejmik Województwa Śląskiego wystosował apel o ustanowienie Narodowego Dnia Powstań Śląskich i zaproponował datę 16 lipca. Kilka tygodni później z podobnym apelem do Prezydenta Rzeczpospolitej zwróciły się stowarzyszenia i organizacje patriotyczne oraz osoby prywatne z województwa opolskiego z Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym Polski Śląsk na czele. Opolanie zaproponowali datę 20 czerwca. W trakcie procesu legislacyjnego proponowano także 2 lub 3 maja. Ostatecznie Sejm Rzeczpospolitej przyjął datę czerwcową.

Jak więc widać, co do daty świętowania sukcesu powstańców śląskich już na samym wstępie były rozbieżności. Co więcej, każda ze stron ma rację i może równie skutecznie jej dowodzić.

Polska, wracając na mapę Europy, musiała sobie wywalczyć granice. Cele wyznaczone przez polskich polityków zakładały uzyskanie dostępu do morza, zdobycie maksymalnie dużego obszaru na terenach ówcześnie okupowanych na wschodzie przez upadające właśnie Cesarstwo Niemieckie oraz objęcie na północy i południu obszarów zamieszkałych przez Polaków. Na zachodzie starano się w negocjacjach oprzeć na granicy zachodniej I Rzeczpospolitej. Jak to zwykle bywa, „diabeł tkwił w szczegółach”. Jeszcze zanim rozpoczęto obrady pokojowe, w swoje ręce sprawy wzięli Wielkopolanie. Na przełomie 1918 i 1919 roku wywołali powstanie i zanim Niemcy byli gotowi do kontrakcji, przy pomocy Francuzów doprowadzono do uznania polskiego panowania w Wielkopolsce.

Inaczej rzecz się miała ze Śląskiem. Przede wszystkim obszar ten nie był częścią przedrozbiorowej Rzeczpospolitej, jednak w sukurs sprawie polskiej przyszedł program pokojowy prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona, w którym określił on, że niepodległe państwo polskie powinno powstać na terenach zamieszkałych przez „ludność bezsprzecznie polską". Do tego nawiązał Wojciech Korfanty w swoim przemówieniu w Reichstagu 25 października 1918 roku. Żądał przyłączenia do odradzającej się Rzeczpospolitej nie tylko dawnych polskich dzielnic, ale także Górnego Śląska. Jednocześnie deklarował, że „nie chcemy ani piędzi ziemi niemieckiej".

Na początku 1919 roku wydawało się, że w Wersalu całość postulatów polskich zostanie uwzględniona, bowiem Komisja do Spraw Polskich zaproponowała, by ziemie zamieszkałe przez Polaków na Górnym Śląsku przyznać państwu polskiemu. Spotkało się to z kontrakcją Niemców na polu dyplomatycznym i falą protestów w Niemczech. Zapadła zatem decyzja, iż na terenie tym odbędzie się plebiscyt.

Obawiając się dalszych ustępstw podczas konferencji na korzyść Niemiec, utworzono − pod dowództwem Alfonsa Zgrzebnioka − Polską Organizację Wojskową Górnego Śląska, która rozpoczęła przygotowania do powstania. Organizacja ta stała za pierwszym zbrojnym wystąpieniem ludności Górnego Śląska przeciwko Niemcom. W nocy z 7 na 8 czerwca 1919 roku w Oleśnie i okolicach miejscowa POW GŚl postanowiła postawić na politykę faktów dokonanych i w związku z tym, że teren ten bezpośrednio graniczył z wolną już Polską − zająć go i wezwać na pomoc wojska polskie, które stacjonowały za Prosną i Liswartą. Jednak ze względu na brak broni rozpoczętą akcję przerwano. 

W tym samym czasie trwały przygotowania do wystąpienia zbrojnego na terenie okręgu przemysłowego.

W dawnej historiografii przyjmowało się, że impulsem do powstania były wypadki z 15 sierpnia 1919 roku, które rozegrały się przed bramą kopalni „Mysłowice”, gdy około 3 tys. osób domagało się wypłaty należnego wynagrodzenia. Wynikiem brutalnej pacyfikacji tłumu przez Grenzschutz, który otworzył ogień do robotników, były ofiary śmiertelne: siedmiu górników, dwie kobiety i 13-letni chłopiec. Następnej nocy, z 16 na 17 sierpnia, w okolicznościach do dziś niewyjaśnionych doszło do wybuchu I powstania śląskiego.

Należy zdawać sobie sprawę, że wybuch ten był spowodowany nie tylko niezadowoleniem Polaków z rozwiązań przyjętych na konferencji pokojowej, ale także wzrostem napięć społecznych na Śląsku wywołanych poważnym kryzysem gospodarczym w powojennych Niemczech − napięć, które w dużej mierze pokryły się z podziałem narodowościowym. W zakładach przemysłowych i kopalniach częstą sytuacją był podział na polskich prostych robotników i niemiecką kadrę kierowniczą i niemieckich właścicieli.

Walki toczyły się na stosunkowo niewielkim obszarze i ostatecznie 24 sierpnia komendant główny powstania Alfons Zgrzebniok, widząc słabość sił powstańczych, brak uzbrojenia i ogromną przewagę regularnego wojska i formacji militarnych Niemiec, podjął decyzję o zakończeniu powstania i wycofaniu oddziałów na polską stronę. Walki toczyły się w rejonie Pszczyny, Rybnika, Tychów i Wodzisławia, a także w wąskim pasie przy granicy obszaru plebiscytowego z Polską.

Takie kroki jak wydzielenie z prowincji śląskiej osobnej Prowincji Górnośląskiej, amnestia dla powstańców umożliwiająca im powrót do domów, wreszcie też sprowadzenie na teren plebiscytowy oddziałów alianckich i wyjęcie go spod jurysdykcji niemieckiej − nieco uspokoiły sytuację.

11 lutego 1920 roku do Opola przybyła Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku, w skład której wchodzili: francuski generał Henri Le Rond jako przewodniczący, angielski pułkownik Harold Percival i włoski generał Alberto de Marinis jako jego zastępcy.

Ciekawostkę stanowi fakt że wśród dyplomatów skierowanych do obserwacji plebiscytu był Nuncjusz Apostolski w Polsce Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI, a pracownikiem konsularnym w komisji w Opolu był pułkownik Ludwik Grimaldi, który w 27 czerwca 1922 roku wstąpił na tron Monako jako Ludwik II.

Rozpoczęła się kampania plebiscytowa. Naprzeciw siebie stanęły Polski Komisariat Plebiscytowy (którego siedzibą był hotel „Lomnitz” w Bytomiu), z Wojciechem Korfantym na czele, oraz niemiecki Plebiszitkommissariat für Deutschlands (mający siedzibę w Katowicach), którym kierował dr Kurt Urbanek. W związku z tym, że wojsko niemieckie opuściło obszar plebiscytowy, a żołnierzy alianckich nie wystarczało do utrzymania bezpieczeństwa i spokoju w tym gorącym okresie, postanowiono pozostawić niemiecką Policję Bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei).

Ta decyzja mocno wpłynęła na dalsze wypadki. 25 kwietnia w Opolu polski marsz będący wyrazem protestu przeciwko działaniom policji został rozbity przez bojówki niemieckie właśnie przy wsparciu policjantów. Kilka dni później, w czasie pobytu Korfantego w Opolu, zaatakowano polskie instytucje w mieście, a policja tym razem nie interweniowała, więc do zaprowadzenia porządku wezwano żołnierzy francuskich, którzy stłumili zamieszki. Coraz powszechniej strona polska domagała się równouprawnienia. Dochodziło do zajść, wybuchały polskie strajki szkolne, a czarę goryczy przelała fałszywa informacja o upadku Warszawy podana w niemieckiej prasie 17 sierpnia 1920 roku i niemiecka demonstracja radości, która przekształciła się w wielu miejscach w ataki na Polaków i wojska francuskie. W Katowicach taki atak skończył się ostrzelaniem tłumu przez żołnierzy, w wyniku czego zabito dziesięciu Niemców. Z pomocą rannym pośpieszył wtedy polski lekarz Andrzej Mielęcki. Rozpoznano go jako polskiego działacza i skatowano na ulicy. Pobitego ambulans zabrał do szpitala, jednak pojazd zatrzymano, a doktora Mieleckiego zamordowano. Był to impuls do wybuchu przygotowywanego już wcześniej powstania.

II powstanie śląskie rozpoczęło się nocą z 19 na 20 sierpnia 1920 roku, jednocześnie ze strajkiem generalnym − a jego dowódcą ponownie został Alfons Zgrzebniok. Tym razem Polacy byli dobrze przygotowani. Opanowali cały teren okręgu przemysłowego, paraliżując komunikację, a także neutralizując wojska alianckie w otaczanych i nieatakowanych miastach. Groźba utraty terenów przemysłowych zmusiła stronę niemiecką do podjęcia rozmów polsko-niemieckich za pośrednictwem aliantów. Negocjacje zakończyły się pełnym sukcesem Polaków: dotychczasowa policja została zastąpiona tak zwaną Policją Plebiscytową (Abstimmungspolizei). Polacy natomiast zgodzili się na rozwiązanie Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Po sześciodniowej walce strona polska osiągnęła wszystkie swoje cele, co pozwoliło na ogłoszenie przez Korfantego zakończenia powstania w dniu 25 sierpnia. 

W niedzielę 20 marca 1921 roku odbył się plebiscyt, w którym wzięło udział 1 190 637 osób, czyli 98,8% uprawnionych, w tym 191 308 osób urodzonych na obszarze plebiscytowym, ale już w jego granicach niemieszkających. Byli to tak zwani emigranci, a większość z nich, ok. 182 tys., opowiedziała się za Niemcami. Na Polskę oddano 479 365 głosów, co stanowiło 40,4% ogółu głosów, a za Niemcami – 707 393, czyli 59,6%. Głosy rozłożyły się w sposób, który uniemożliwiał prosty podział terenu. Za Niemcami głosowały zachodnia część obszaru i miasta okręgu przemysłowego, za Polską − tereny wiejskie i nieliczne miasta na wschodzie.

Nieoficjalne wyniki podano 22 marca, jednak alianci nie kwapili się z podejmowaniem decyzji. W trakcie rozmów w łonie Komisji Międzysojuszniczej przyjęto, że powiaty Kluczbork, Olesno, Opole, Koźle, Głubczyce i Racibórz opowiedziały się bezsprzecznie za Niemcami, a powiaty Pszczyna i Rybnik za Polską. Co do innych pozostawała kwestia interpretacji wyników w kontekście zarówno politycznym, jak i gospodarczym.

W związku z ogólnym zwycięstwem Niemiec w plebiscycie przedstawiciele Włoch i Wielkiej Brytanii proponowali przyznanie tych terenów Niemcom, co skutkowałoby tym, że Polska otrzymałaby 25% powierzchni obszaru spornego, 21% ludności i 20 kopalń węgla kamiennego. Le Rond, uznając polskie argumenty o rozmieszczeniu ludności głosującej za Polską, optował, aby wyznaczyć granicę na linii zaproponowanej przez Korfantego, czyli tam, gdzie większość gmin głosowała za Polską. Przy takim wytyczeniu granicy Polsce przypadłoby 60% powierzchni i 70% ludności obszaru.

Ze względu na znaczące już wówczas rozdźwięki pomiędzy zwycięskimi mocarstwami realna stawała się obawa, iż alianci wybiorą propozycję brytyjsko-włoską. Dlatego też Korfanty zdecydował o wybuchu III powstania śląskiego. Miało to nastąpić w symbolicznym dniu, bo 3 maja 1921 roku.

Aby zwiększyć szanse powstania, w nocy z 2 na 3 maja przeprowadzono akcję dywersyjną o kryptonimie „Mosty”. Oddziały dywersyjne − złożone zarówno z miejscowych powstańców, jak i przybyłych z Polski żołnierzy − zniszczyły całkowicie komunikację kolejową pomiędzy Wrocławiem, Nysą a Opolem i okręgiem przemysłowym, wysadzając mosty i przepusty wodne. Na kilka tygodni uniemożliwiło to przerzucenie do rejonu walk poważniejszych sił niemieckich spoza obszaru plebiscytowego. Akcją, która rozpoczęłą się tuż przed północą 2 maja, dowodził kapitan Tadeusz Puszczyński ps. „Konrad Wawelberg”, oficer Wojska Polskiego. Jego zastępcą był por. Stanisław Baczyński ps. „Büttner”, ojciec Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Jednocześnie nad ranem 3 maja wybuchły walki w okręgu przemysłowym, a w zakładach przemysłowych rozpoczął się strajk generalny polskich robotników.

Powstańcy dowodzeni przez Wielkopolanina pułkownika Macieja Mielżyńskiego szybko opanowali okręg przemysłowy i do 10 maja osiągnęli zakładaną „linię Korfantego”, jednocześnie odseparowując od zaplecza (cernując) Selbstschutz i aliantów w miastach. Wówczas Korfanty nakazał zaprzestanie działań ofensywnych i zaproponował rozmowy, które Niemcy podjęli, jednak wykorzystali ten czas na wzmocnienie swych sił. Ofensywa niemiecka ruszyła 21 maja w rejonie Góry św. Anny i dominujacego nad okolicą franciszkańskiego klasztoru, miejsca świętego dla obu walczących stron. Sprowadzony z Bawarii Freikorps „Oberland” przy wsparciu miejscowych Niemców odbił z rąk polskich samą Górę Chełmską, jednak nie osiągając założonego przerwania frontu i wejścia do przemysłowej części Górnego Śląska. Krwawe walki trwały nadal, a brak powodzenia w ataku na Wodzisław od strony Czechosłowacji spowodował ponowne podjęcie rozmów, które zaczęły się 26 maja.

Jednak po obu stronach narastała frustracja oficerów przekonanych o możliwości militarnego zwycięstwa. Po polskiej stronie Korfanty, pacyfikując nastroje, odsunął Mielżyńskiego od dowodzenia. Musiał się też zmierzyć z groźbą otwartego buntu młodszych oficerów, wśród których był późniejszy wojewoda śląski Michał Grażyński.

Niemcy natomiast pod osłoną rozmów spróbowali na początku czerwca dokonać przełamania polskiej obrony i zająć Kędzierzyn, atak jednak zakończył się niepowodzeniem. Ostatnia bitwa powstania rozegrała się o miejscowość Zębowice; przy ogromnych stratach po obu stronach pozostała ona w polskich rękach.

Wojska powstańcze największy stan osobowy osiągnęły w maju 1921 roku i było to ok. 63 tys. żołnierzy, z których 90% stanowili rodowici Ślązacy. Wśród polskich ochotników wspierających powstanie była kadra oficerska i podoficerska, której dramatycznie brakowało, byli także kadeci ze Lwowa, Podhalanie, żołnierze z całej Polski. Stan uzbrojenia w III powstaniu śląskim, który pozwolił na stawienie czoła Freikorpsom niemieckim, był możliwy dzięki przerzutom broni i amunicji z magazynów wojskowych po polskiej stronie granicy; pomoc na rzecz powstania stanowiła znaczny odsetek budżetu wojskowego Polski w roku 1921.

Rozejm podpisany 26 czerwca zakończył powstanie. Do 5 lipca obie strony wycofały wojska z obszaru plebiscytowego. Poległo ok. 1800 powstańców (niektóre źródła podają 2000, a nawet 2700 poległych). Po niemieckiej stronie zginęło 700−1000 żołnierzy.

Rada Ambasadorów Ligi Narodów 20 października 1921 roku zdecydowała o sposobie podziału Górnego Śląska. Polsce przyznano 29% powierzchni (3214 km2) oraz około 1 mln mieszkańców, co stanowiło 46% liczby mieszkańców obszaru plebiscytowego. W granicach Polski znalazła się większość zakładów przemysłowych okręgu przemysłowego, co dla odradzającego się państwa polskiego stanowiło ogromną szansę rozwojową.

Na śląskich terenach przyznanych Polsce (łącznie z polską częścią Śląska Cieszyńskiego) utworzone zostało autonomiczne województwo śląskie. Wojska alianckie ostatecznie w czerwcu 1922 roku opuściły Górny Śląsk; na ten teren z jednej strony powróciły wojska niemieckie, a z drugiej strony 20 czerwca uroczyście wkroczyły wojska polskie. Rozpoczęty w Katowicach triumfalny marsz – na którego trasie stanęły setki bram powitalnych i któremu towarzyszyły radosne uroczystości − na długi czas zapisał się w pamięci Górnoślązaków.

16 lipca 1922 roku − już bez Korfantego, przebywającego wtedy w Warszawie i próbującego, bezskutecznie, przekonać Piłsudskiego do zaakceptowania swojej kandydatury na premiera polskiego rządu − podpisano akt włączenia ziem śląskich do odrodzonej Rzeczpospolitej, nadając prawne ramy temu, co od wielu dni działo się na ulicach górnośląskich miast i wsi. 

Jak więc wynika z powyższego rysu historycznego, dat, które mogły być rozpatrywane przy ustanawianiu święta, było kilka: 16 sierpnia, 19/20 sierpnia, 2/3 maja, czyli dni wybuchu kolejnych powstań, 5 lipca, czyli dzień zakończenia walk w III, ostatnim powstaniu, ewentualnie 20 października lub 16 lipca, czyli kamienie milowe w procesie jednoczenia przyznanych Polsce ziem górnośląskich z Macierzą.

Jednak nie ma nic bardziej symbolicznego niż rozpadające się „okowy niewoli” przed wkraczającym polskim wojskiem. Nie ma bardziej radosnego momentu niż chwila, gdy powstańcy wracają do domów, które stoją na wywalczonej przez nich ziemi. Tę radość i ten entuzjazm roku 1922 symbolizuje właśnie data 20 czerwca.

 

dr Bartosz Jan Kuświk

Dyrektor Instytutu Śląskiego

 

Gdy polska była wielkim marzeniem − film dokumentalny Adama Turuli zrealizowany dla portalu dzieje.pl i Muzeum Historii Polski z okazji setnej rocznicy I Powstania Śląskiego. Ostatni świadkowie tamtych wydarzeń nie żyją od wielu lat. Autor postanowił iść więc z kamerą śladem powstańczych rodzin, by zarejestrować to, co pozostało w świadomości potomnych, jakie opowieści, historie, dokumenty i pamiątki zostały po powstańcach śląskich.

 

Od cudu nad Wisłą do cudu nad Rawą to opowieść przygotowana z okazji 100. rocznicy II powstania śląskiego. Film dokumentalny Adama Turuli to druga część z cyklu filmów Muzeum Historii Polski przypominających wydarzenia sprzed wieku, dzięki którym najbardziej uprzemysłowiona część Górnego Śląska – powróciła do Macierzy.

 

Żeby Polska była tutaj…, reż. Adam Turula. Obraz dokumentalny, który wpisał się w obchody 100. rocznicy III powstania śląskiego, jest kontynuacją dwóch poprzednich produkcji Turuli na temat powstań śląskich. W filmie przypominającym wydarzenia, dzięki którym najbardziej uprzemysłowiona część Górnego Śląska powróciła do Macierzy, pojawiają się kolejni bohaterowie – dzieci i wnuki weteranów walk o polskość Śląska oraz historycy komentujący ich świadectwa.

2022-06-15