Konspiracyjny nadajnik wzbogaci wystawę stałą Muzeum Historii Polski

Nadajnik konspiracyjny, który był wykorzystywany podczas II wojny światowej, przekazała 21 listopada w Warszawie  firma Orange Polska do zbiorów MHP. Wyjątkowy eksponat wzbogaci przyszłą wystawę stałą muzeum. Będzie jedyną radiostacją tego typu pokazywaną na ekspozycji stałej w polskiej instytucji.


Nadajnik typu NSP-1, o numerze seryjnym 84, jest jednym z około stu urządzeń, które zbudowano podczas II wojny światowej na potrzeby łączności konspiracyjnej. Wytwarzano je dzięki metodzie tak zwanej odwróconej inżynierii z podzespołów wynoszonych nielegalnie z zakładów, które produkowały części na zlecenie niemieckiego okupanta. To jeden z dwóch znanych nadajników radiowych NSP, które można będzie oglądać.

Polecamy krótką prezentację filmową poświęconą nadajnikowi na naszym kanale YouTube: TUTAJ.
 
Egzemplarz, który zasili zbiory Muzeum Historii Polski to zarazem jedyna radiostacja tego typu, pokazywana na ekspozycji stałej w polskim muzeum. Drugi zachowany nadajnik znajduje się w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego.
 
Nadajnik można było po raz pierwszy zobaczyć 21 listopada podczas konferencji „Przedsiębiorczość, technologie, rozwój: Polsko, 100 lat!”, gdzie rozmawiano o tym, jak technologia wpływa na rozwój polskiej gospodarki. Było to także symboliczne przyłączenie się do obchodów stulecia niepodległości Polski.
 
Dyrektor Muzeum Historii Polski Robert Kostro przypomniał, że misja prowadzonej przez niego placówki opiera się na trzech hasłach: wolność, tożsamość i cywilizacja. "Wszystkie trzy tematy obejmuje ten eksponat. Wolność, bo rzeczywiście przy pomocy takich nadajników, m.in. przy pomocy tego nadajnika, Polacy się komunikowali. Konspiracja polska, Polskie Państwo Podziemne komunikowało się z władzami w Londynie na uchodźstwie. Tożsamość, bo ta walka służyła zachowaniu polskiej tożsamości (...). Trzeci element to oczywiście polscy inżynierowie, polski wkład myśli, ale też i właśnie przedsiębiorczości do walki z okupantem" - powiedział.
 
Jak ocenił Kostro, nadajnik jest "świetnie zachowany”. "Dla nas to będzie niezwykle cenny obiekt. Na naszej wystawie stałej będziemy mieli część poświęconą właśnie temu nadajnikowi, tzn. odtworzymy tzw. łódź podwodną. To była taka skrytka konspiracyjna na Żoliborzu i w tej łodzi podwodnej jako główny obiekt będzie właśnie taki nadajnik" – poinformował Kostro.
 
Prezes Orange Polska Jean-Francois Fallacher podkreślił, że poprzez przekazanie obiektu firma pragnie włączyć się w świętowanie stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. "Tym, co najbardziej kocham w Polakach jest ich kreatywny duch. Rozmawiamy dziś o biznesie, przedsiębiorczości i technologiach, ale warto zwrócić uwagę także na opór, kreatywność i zdolność twórczą, którą dzielimy jako Francuzi i Polacy (...). Jako Orange Polska jesteśmy bardzo dumni, że możemy przekazać eksponat Muzeum Historii Polski. Proszę przyjąć ten nadajnik jako symbol naszego uznania i wsparcia dla misji MHP" – powiedział.
 
„Cyfryzacja i wprowadzanie nowych technologii do biznesu to klucz do zbudowania efektywnej Gospodarki 4.0. Inteligentny rozwój potrzebuje dobrego zaplecza, czyli nowoczesnej infrastruktury. Eksperci szacują, że uruchomienie i sku¬teczne wykorzystywanie sie¬ci 5G może znacząco podnieść polskie PKB. Cieszę się, że Orange Polska rozbudowując sieć światłowodową oraz testując w swojej sieci mobilnej możliwości 5G, poprzez inwestycje przyczynia się do tworzenia nowoczesnej polskiej gospodarki” dodał Jean-François Fallacher.

Zdaniem Jadwigi Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii,  „technologie od lat napędzają rozwój gospodarki”. ”Ze względu na historię naszego kraju nie mieliśmy szansy korzystać z efektów kolejnych rewolucji przemysłowych dlatego jako ogromną szansę, pozwalającą nadgonić lata zastoju, postrzegamy czwartą rewolucję przemysłową. Dostosowujemy naszą gospodarkę do nowych wyzwań wspierając przedsiębiorców w rozwijaniu swoich firm w kierunku przemysłu 4.0 przez stworzenie Platformy Przemysłu Przyszłości. Robimy to wszystko z nadzieją, że udana transformacja polskiej gospodarki w przystosowaną do trybów Przemysłu 4.0. stanie się dziedzictwem, które przekażemy przyszłym pokoleniom” – podkreśliła.

Emilewicz – w kontekście przekazanego muzeum nadajnika - przypomniała też sukcesy, jakie Polska osiągała w XX-leciu międzywojennym w dziedzinie radiofonii. "Radiokomunikacja była czymś, co realnie połączyło Polskę. Mieliśmy najsilniejszy wówczas w Europie nadajnik, za sprawą którego sygnał mógł trafić rzeczywiście do wszystkich Polaków w granicach ówczesnej RP. Radioodbiorniki były nie tylko najwyższych standardów estetycznych, ale także technicznych i technologicznych. Konkurowały z powodzeniem z podobnymi rozwiązaniami obecnymi wówczas w Europie Zachodniej. A zatem mamy się czym inspirować" – podkreśliła.
 
Emilewicz zauważyła, że w pierwszej i drugiej rewolucji przemysłowej Polska "nie mogła wziąć udziału, bo nie było jej na mapie świata", a z trzeciej "była wykluczona nie z własnej woli". "Ta czwarta rewolucja (…) dzieje się na naszych oczach i z całą pewnością możemy wziąć w niej udział na pełnych prawach. Nie być tylko biorcą tych zmian, które się wydarzą, ale je realnie współkształtować. Mówimy o wielkiej rewolucji, która za sprawą technologii jednak nieco zbliża nas tak naprawdę w systemie do tego, jak wyglądały stosunki gospodarcze w średniowieczu, bo mówimy o tym, że szukamy produktów, usług, które są szyte na miarę pojedynczego odbiorcy. W tym sensie to nas zbliża do małych, rzemieślniczych zakładów, które szyły na miarę potrzeb średniowiecznego miasta. My dzisiaj chcemy naprawdę tego samego" – zwróciła uwagę minister.
 
Jak dodała, różnica polega na tym, że obecnie produkty i usługi możemy dostać "bardzo szybko z dowolnego punktu na mapie świata". "To jest rdzeń i oś tej zmiany, która się dzisiaj dzieje. Ta zmiana jest możliwa przede wszystkim za sprawą wybitnych inżynierów, wybitnych programistów, którzy stworzą algorytmy, które rozpędzają gospodarkę 4.0, które sprawiają, że roboty komunikują się między sobą, zasysając wiedzę, korygując procesy w sposób automatyczny. My mamy z całą pewnością kruszec do tej zmiany. Mamy najlepszych informatyków i inżynierów" – zaznaczyła Emilewicz.
 

 Dzieje.pl/MHP

Obiekt został sfinansowany i podarowany przez:

***

Historia Radionadajnika konspiracyjnego NSP I

Między Londynem a Warszawą
Polskie Państwo Podziemne było ewenementem na skalę europejską – dobrze zorganizowaną i zakonspirowaną strukturą zrzeszającą setki tysięcy Polaków. Państwem, które działało za porozumieniem i w stałej łączności z władzami RP na uchodźctwie. Aby utrzymać tę łączność, początkowo można było wysyłać jedynie kurierów z pocztą. Do rewolucji w łączności doszło wiosną 1940 r., gdy zakonspirowane radiostacje ZWZ, zaczęły wysyłać pierwsze depesze do władz RP. Od tego momentu łączność radiowa odgrywała coraz ważniejszą rolę w koordynowaniu działalności Polskiego Państwa Podziemnego. Świadczy o tym choćby ilość depesz wysłanych między kierownictwem podziemia z cywilnymi i wojskowymi władzami RP, która w samym 1944 r. wyniosła liczbę kilku tysięcy depesz.

Podziemna produkcja
Stworzenie rozbudowanej sieci łączności wymagało uruchomienia produkcji zaawansowanych technicznie urządzeń radiowych. Warunki konspiracyjne stawiały przed konstruktorami poważne wyzwania. Konieczne było stworzenie na bazie części produkowanych komercyjnie lub wykradzionych z fabryk produkujących sprzęt łączności dla wojsk niemieckich − nadajników i odbiorników radiowych, które za sprawą niewielkich wymiarów, można było łatwo przenosić i ukrywać. Wedle ustaleń historyków w konspiracji wyprodukowano w okresie od stycznia 1943 do lipca 1944 r. około 130 nadajników radiowych. Jedną z najbardziej udanych konstrukcji był radionadajnik NSP.

Wół roboczy służby łączności
Konstrukcję nadajnika NSP opracowano na przełomie 1940 i 1941 r., na bazie przechwyconych przez polskie podziemie radiostacji niemieckich. Produkcję tych nadajników wykonywano głównie w fabryce „Philips” przy ulicy Karolkowej w Warszawie. Zakład ten na co dzień produkował sprzęt łączności na potrzeby niemieckich sił zbrojnych. Nie był to jedyny punkt, w którym wytwarzano NSP. Jeden z punktów produkcyjnych mieścił się na Politechnice Warszawskiej w lokalu Zakładu Radiotechniki. Kierował nim prof. Janusz Groszkowski. Kolejny mieścił się przy ulicy Cegłowskiej 5 w Warszawie, kierował nim Stanisław Jastrzębski. Innym punkt, w którym montowano radionadajniki NSP, był kierowany przez inż. Michała Grabowskiego ps. „Szary” i był obsadzony głównie przez pracowników „Philips”. Mieścił się on początkowo na Woli, a potem na ulicy Żelaznej i Chmielnej. Warsztat wytwarzał oficjalnie dogotowywacze. Podzespoły do nadajnika NSP produkowano także w warsztacie na ulicy Felińskiego 28.

Pod bokiem Niemców udało się wyprodukować kilkadziesiąt nadajników NSP. Trudno ustalić ich dokładną liczbę. Przybliżoną ewidencję zaczęto prowadzić w 1943 r. Ze wspomnianej powyżej liczby 130 nadajników radiowych wyprodukowanych w latach 1943-1944, większość stanowiły nadajniki NSP, nawet 90% z tej liczby. W latach 1942-1943 w oparciu o radionadajniki tego typu, oparto łączność radiową między Polskim Państwem Podziemnym a władzami RP na obczyźnie.

W trakcie produkcji radionadajnika NSP wprowadzano do konstrukcji modyfikacje i usprawnienia.

Pierwszym radionadajnikiem był NSP I. Sercem urządzenia była lampa radiowa produkowana w warszawskich zakładach „Philips”. Następną generacją tego urządzenia była NSP II, w której wykorzystywano lampy radiowe amerykańskiej produkcji, pochodzące ze zrzutów lotniczych z Anglii, odbieranych przez Armię Krajową. Następnie w konstrukcji wprowadzano kolejne modyfikacje, które wprowadzono w radionadajnikach NSP III oraz NSP IV. Ten ostatni posiadał wbudowany w urządzenie klucz nadawania.
 

Fot. MHP/Mariusz Bodnar, MHP/Małgorzata Kowalczyk

 

2018-11-21