Tradycja Grobów Pańskich w Polsce

Rozmowa z księdzem profesorem Józefem Naumowiczem


Zanim do Wielkanocy dochodzi, mamy ten niesamowity tydzień. Jego druga część to Triduum Paschalne.

Triduum, czyli trzy dni poprzedzające zmartwychwstanie Jezusa z grobu. Triduum rozpoczyna wieczerza paschalna w Wielki Czwartek. Dlaczego wieczerza jest tak ważna? Dlatego, bo jest to ostatnie pożegnanie Jezusa z apostołami, ale też ustanowienie sakramentu eucharystii. Po wieczerzy Jezus wyszedł z uczniami w kierunku Ogrójca, gdzie była grupa ludzi nocująca w jaskini. Była ciepła noc, bo zaczynała się wiosna. Na święto paschy do Jerozolimy zjeżdżało się wtedy tysiące pielgrzymów więc kwatery były z pewnością zajęte. Około północy gdy uczniowie spali, Jezus wciąż się modlił. Obudził ich. Po godzinie wspólnych modlitw ponownie zasypiają. Wtedy przyszła grupa, prawdopodobnie strażników świątyni i żołnierzy, a Jezus został aresztowany.

Najpierw wskazany przez Judasza.

Tak, wskazany przez Judasza osobiście. Jezus został doprowadzony przed sąd. Najpierw w nocy przed sąd arcykapłanów, starego seniora Annasza i ówczesnego wielkiego kapłana żydowskiego Kajfasza, gdzie wydano na Jezusa wyrok śmierci. Ponieważ Palestyna była pod okupacją rzymską prawomocny wyrok śmierci mógł wydać tylko namiestnik rzymski, czyli prokurator. Stąd nad ranem Jezusa doprowadzono do twierdzy, w której przebywa Poncjusz Piłat, gdzie odbywa się drugi sąd. Piłat nie znajduje winy, więc odsyła Jezusa. Dowiedział się, że na święto Paschy przyjechał z Galilei tamtejszy władca Herold Antypas. Wysyła Jezusa do Heroda Antypasa, ale tam ponownie przesłuchanie nie udaje się. Jezus nie odpowiada. Herod Antypas odsyła Jezusa ponownie do Piłata. Ostatecznie, tu już będę trochę skracał zostaje wydany na biczowanie i ukrzyżowanie. Jezus bierze krzyż, czy też wkładają mu krzyż przed południem. Droga nie była daleka, ale męcząca. Około południa Jezus jest już przybity do krzyża na Golgocie. Po trzech godzinach męczarni na krzyżu, około trzeciej po południu Jezus umiera. Żołnierze sprawdzają czy jeszcze żyje. Z przebitego boku, wypływa krew i woda. To znak, że woda zgromadziła się w osierdziu, co znaczy że człowiek już nie żyje. Dawni znajomi Jezusa: Józef z Arymatei i Nikodem upraszają Piłata by zdjąć ciało Jezusa, ponieważ skazańców zostawiano na hańbę i pośmiewisko. Zbliżał się szabat więc trzeba jeszcze było przed zapadnięciem zmroku zdjąć Jezusa z krzyża i włożyć do grobu. Zaczyna się piątek. Do soboty wieczora Jezus leży w grobie. Stąd w Wielką Sobotę odwiedzamy kościoły i groby. Z soboty na niedzielę Jezus zmartwychwstaje. Nie wiemy o, której godzinie, nie było żadnego świadka tego wydarzenia. Nad ranem Maria Magdalena przychodzi do grobu. Okazuje się, że jest pusty.

To jest historia czy wiara?

Historia i wiara oczywiście. Dzisiaj odtwarzamy przez te trzy dni przebieg tamtych wydarzeń. W Polsce robimy to szczególnie, bo mamy piękne tradycje.

Historia grobu Pańskiego w Polsce ma długą tradycję. Wiemy jak wyglądały groby w różnych kościołach.  

To jest rzecz bardzo ciekawa ponieważ, np. Kitowicz, który spisał obyczaje XVII wieku dokładnie opisał groby w Warszawie. Niektóre już wtedy były bogate w dekoracje, ale jeszcze nie było takich dekoracji patriotycznych i narodowych jakie znamy.

Czy wiemy kiedy zaczęły się te tradycje patriotyczne?  

Tak, zaczęły się one w Polsce w XIX wieku podczas zaborów, kiedy starano się pokazać przy grobie Jezusa - polskie barwy narodowe. Grób, który jest symbolem śmierci, jednocześnie symbolizuje nadzieję. Później nadeszła rzecz ciekawa, bo groby nabrały szczególnego znaczenia w czasach drugiej wojny światowej. Hitlerowcy zakazali procesji religijnych w miastach, zakazali kazań patriotycznych, śpiewania pieśni patriotycznych, nawet w kościołach. Natomiast nie zakazali dekoracji grobów ponieważ nie znali tej tradycji. Nie wiedzieli, że w Polsce groby mogą mieć patriotyczną wymowę. Na przykład w Kościele Świętej Anny w Warszawie księża mieli bardzo dobre związki z artystami z Akademii Sztuk Pięknych. Znamy dzieje tych grobów. Pierwszy grób wielkanocny wystawiono w 1940 roku. Jego autorem był Stanisław Tomaszewski. Na kompozycję składała się biała figura Jezusa otoczona drutem kolczastym i ruinami miasta. Niektóre elementy były wzięte wprost z ulicy; jakieś nadpalone belki i połamane figurki. Niemcy początkowo nie reagowali tylko, że po Wielkanocy aresztowali rektora Edwarda Detkensa, który trafił do obozu i zginął w Dachau. W następnych latach były podobne groby, które ukazywały tragedię wojny, a były różne koncepcje; tu zza ruin prześwituje słońce, a to gdzieś w ruinach krzyż jest opleciony na zielono, w kolor życia. Groby te tworzono po wojnie. W 1946 roku w kościele Świętej Anny był taki grób. Ten sam Tomaszewski przedstawił krzyż Chrystusa wbity w ziemię, a w tej ziemi sierp i młot. Krzyż był ponad sierpem i młotem. Stał tylko dwie godziny. Po dwóch godzinach przyszła już służba bezpieczeństwa…

W Peerelu były też kolejki do Grobu Pańskiego…

W warszawskiej Świętej Annie w 1982 roku, cztery miesiące po stanie wojennym był grób, gdzie w pień była wbita siekiera, spod której tryskała krew. Kilka lat później widzieliśmy nawiązanie do zabójstwa księdza Popiełuszki. Grobem był samochód.

A w wolnej Polsce?

W latach 90 było kilka ciekawych inscenizacji.  Np. czarna skrzynia, a w środku lustro i napis: „Człowiek został stworzony na podobieństwo boże”. Odwiedzający przyglądał się i widział siebie w grobie. Było również wiele ciekawych pomysłów pokazujących aktualne problemy. Był grób, gdzieś na Śląsku w miejscowości, gdzie było dużo wypadków drogowych, w którym pokazano rozbity samochód i Jezusa owiniętego jak zmarłego przy drodze.

Mówiliśmy o historii grobów. Powiedzmy o tradycji. Od kiedy obchodzimy Wielkanoc w ten sposób?

Wielkanoc jest to najstarsze chrześcijańskie święto. Jest to uchrześcijanione święto żydowskie ze Starego Testamentu, święto paschy. Pozostałością jest to, że święto paschy było wyznaczane według kalendarza księżycowego, w którym data Wielkanocy jest stała. Zawsze jest to pierwsza wiosenna pełnia księżyca. Ponieważ miesiąc księżycowy zaczyna się od nowiu, 14 dzień to jest pełnia, później księżyc zaczyna się zmniejszać. Chrześcijaństwo przyjęło te ramy obchodów, z tym, że w czasie święta paschy umarł i zmartwychwstał Jezus stąd dla nas w święto paschy jest Wielkanoc, czyli święto zmartwychwstania Jezusa. To od początku najważniejsze chrześcijańskie święto - pamiętajmy, że Boże Narodzenie powstało dopiero w IV wieku. Oczywiście jak każde święto przez lata obrastało obrzędami, zwyczajami, tradycjami (szczególnie w okresie średniowiecza) misteriami, przepięknymi drogami krzyżowymi, pochodami… Każde miasto miało jakieś swoje grupy, które urządzały do dziś jeszcze sławne misteria. Np. w Hiszpanii misteria wielkopiątkowe, wielkosobotnie czy także misteria zmartwychwstania. Mamy nawet piękne sztuki literackie czy muzyczne dotyczące tych trzech dni.

Sztuka, a zwłaszcza obrazy i rzeźby to główny temat artystów na całym świecie. Wciąż możemy podziwiać np. w Watykanie w Bazylice wzruszające dzieła jak Pietà.

Tak, jest przepiękna. Jest też ciekawa historia związana z Pietą. Ktoś spytał Michała Anioła, jak to jest możliwe że, twarz Maryi jest tak bardzo młoda – ona jest przecież matką Jezusa, a Michał Anioł odpowiedział: „Chi ama questo non invecchia”, co znaczy: „Kto kocha ten się nie starzeje”. To jest przykład miłości.

Z miłością i radością była obchodzona również sto lat temu Wielkanoc w Polsce, która wypadała dzień wcześniej niż tegoroczna: 20 kwietnia. Wszystkie gazety obwieszczały wielką radosną wiadomość. Pierwsza Wielkanoc po ponad 124 latach niewoli.

To było tym bardziej wzruszające, ponieważ Wielkanoc zawsze była okazją do mówienia o zmartwychwstaniu Polski. Idea zmartwychwstania Polski przez te długie dziesiątki lat była bardzo mocno obecna w liturgii, w kazaniach, w śpiewach. Był to więc wielki wybuch niesamowitej radości w 1919 roku.

No właśnie, to było sto lat temu. Wrócimy jeszcze do najnowszej historii. Wydaje mi się, że nawet w okresie komunizmu to święto było obchodzone bardzo uroczyście. Nie mówię oczywiście o czasach stalinowskich, tylko 60-70 które z księdzem niestety pamiętamy. Wielkanoc była niezwykle uroczysta i nikt nam w Polsce nie przeszkadzał. Było to tak mocno z historią Polsko związane, że komuniści nie ważyli się nic zmieniać.   

Jeszcze wtedy nie było dróg krzyżowych na ulicach. To było zabronione. To podstawowa różnica. Natomiast można było iść ze święconką w Wielką Sobotę i kościoły wtedy się zapełniały. Przy okazji święconki, księża spowiadali też w konfesjonałach. Bardzo popularne były również rekolekcje wielkopostne. Gdy niektórzy rekolekcjoniści głosili w Warszawie, zdarzało się, że ludzie stali nawet na ulicy. Pamiętam takie rekolekcje księdza Tischnera. Atmosfera jest już inna, z tym że nadal jest ten sam duch religijny. O to samo w tym wszystkim chodzi. Jezus syn Boży, stał się człowiekiem, tak samo Chrześcijaństwo wchodzi w świat, nie jest oderwane od życia. Wręcz przeciwnie. Wchodzi w historię narodu, danego człowieka, w tradycję, wyraża się w kulturze, muzyce, śpiewie. Więc to wszystko, te wszystkie pieśni, przepiękne polskie gorzkie żale to jedyna, tylko w Polsce jest taka tradycja.


 

Ks. prof. Józef Naumowicz (ur. 1956 r.) – duchowny katolicki, profesor nauk humanistycznych, historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, birytualista, patrolog, bizantynolog. Od 2012 roku członek Komitetu Nauk Historycznych PAN. Od 2016 roku duszpasterz ormiańskokatolickiej parafii centralnej pw. św. Grzegorza z Nareku w Warszawie.

Zdjęcie przedstawia grób Pański w kościele Świętej Anny w Warszawie w 1940 roku. Autorem fotografii jest Jerzy Tomaszewski, korespondent i fotoreporter Powstania Warszawskiego z ramienia Delegata Rządu i Komendanta Głównego AK.

2019-04-18