Wyklęte – bez schematów

Od ponad dwudziestu lat można już pisać o „żołnierzach wyklętych”, choć u progu lat dziewięćdziesiątych nie używano jeszcze tego określenia. Pojawiały się wzmianki, sygnały, że mogą się rzeczywiście ujawnić, opowiedzieć prawdziwą historię, co się da dokumentować, a przede wszystkim ci, którzy przeżyli, mogą się odnaleźć i spotkać. Sama byłam świadkiem, jak ważne to były spotkania. Jak długa jeszcze była droga, by sięgnąć po strzępki dokumentów, rozkazów.


 

Zanim powstał IPN, małe mieli szanse na uzyskanie więcej wiedzy na temat samych siebie i swoich najbliższych ze źródeł przeciwnika. Wiele grup organizowało się samoistnie, by przygotować pismo czy biuletyn zbierające dane o drugiej konspiracji, podobny w formie i sposobie organizacji do tych, które wychodziły w drugim obiegu ostatniej dekady PRL.

Z satysfakcją przyjęłam informację, że nagrodę im. Józefa Mackiewicza za rok 2013 otrzymała powieść Wacława Holewińskiego Opowiem ci o wolności. Rzecz traktuje tym razem o „pannach wyklętych”, o których aż do dziś historia niemal zapomniała. Nie pomogła moda na eksponowanie roli kobiet w historii i w życiu publicznym ani też rzeczywiste wkroczenie pań do służb mundurowych. O tych pannach żołnierzach świat zapomniał. Powieść historyczną coraz częściej zastępuje dziś historia alternatywna, także odwołująca się do zdarzeń, postaci i dokumentów historycznych, ale ze względu na swoistą grę z historią dająca wrażenie większej autentyczności wyobrażonych rozstrzygnięć.

Prototypami postaci dwóch bohaterek Holewińskiego są Maria Nachtman „Agata” i Walentyna Stempkowska „Żabka”. Choć postacie i zasadniczy zarys ich życia są autentyczne, nie ma całkowitej pewności, że naprawdę spotkały się w więzieniu w Fordonie w jednej celi. Mogło tak być: były równolatkami, przebywały w tym więzieniu w tym samym czasie, z tymi samymi wyrokami, i wyszły tego samego dnia.

Prawda tej książki jest jednak porażająca bardziej niż jakikolwiek suchy dokument czy przyczynek, prostujący, że jakiś nieznaczący fragment akcji przypisano niewłaściwej osobie. Prawda wynika ze znajomości losów prezentowanych bohaterek, ale i realiów, w których toczyły się ich poszczególne fragmenty. Śledztwa w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego i gestapo, które przeżyły bohaterki, były już opisywane w beznamiętnych dokumentach i w literaturze pięknej. Losy bohaterek takich jak w Opowiem Ci o wolności – nie. Z uznaniem muszę przyznać, że autor znakomicie rozpoznał też psychikę kobiet w dramatycznych, a nieraz i drastycznych sytuacjach, dzięki której udało im się przetrwać.

Fabuła Opowiem Ci o wolności  opowiadana jest kolejno przez „Agatę” z komentarzem Walentyny, a w drugiej części przez „Żabkę”, co z kolei komentuje Marii.

 

 
Więzienie w Fordonie - zdjęcie dzisiejsze


Losy bohaterek pochodzących z różnych miejsc i środowisk są do siebie w znacznej części podobne, nie tylko dlatego, że spotkało je to samo więzienie i podobne tortury w śledztwie. Te równoległe historie rozpoczęły się w dwóch odległych zakątkach Polski, w dwóch patriotycznych i katolickich rodzinach – jednej w Mińsku Mazowieckim, drugiej w Brześciu; później rodzina przeniosła się do Białegostoku. Obydwie także zostały wcześnie wciągnięte do konspiracji przez swych braci. W konspiracji wojennej należały do Narodowych Sił Zbrojnych, a po wojnie do Narodowego Zjednoczenia Wojskowym. Tak w śledztwach i więzieniach, jak i później zachowały się „jak należy”. Bez dumy, władczości, strzelania, wydawania rozkazów, z pokorą i honorem broniły ojczyzny jako łączniczki i ratując rannych i zagrożonych. Żyły nadzieją, którą złamać miał jeszcze stan wojenny. Nie zrobiły karier zawodowych, choć „Agata” w końcu została lekarzem. Nie ułożyły sobie życia osobistego. Nie szukały orderów, odznaczeń i stanowisk, nie chełpiły się nimbem bohaterstwa.

Najpierw po wojnie, a potem drugi raz po wyjściu z więzienia ich marzenia były proste, założyć rodzinę, mieć dzieci, cieszyć się życiem. Potem już coraz bardziej – być i dawać świadectwo, wytrwać do końca i nigdy się nie załamać.

Mimo wszelkich podobieństw losów „Agaty” i „ „Żabki”, koleje ich życiowych dróg były różne. Te dramatyczne historie zostały przedstawione niezwykle obrazowo i ciekawie, zarówno na poziomie faktów, jak i stanu świadomości bohaterek. Narracja książki tak bardzo wciąga czytelnika, że kilkaset stron mija niezauważenie.

Szczególnie wstrząsające, po całej gehennie, którą przeszły podczas wojny i po wojnie, są dzieje bohaterek po wyjściu z więzienia, ich droga, która wydaje się prowadzić donikąd, mimo że dożyły przełomu 1989 r. i już w 1991 r. Jerzy Kułaka dokonał nagrania rozmowy z Walentyną Stempkowską dla Archiwum Wschodniego Ośrodka Karta. Nie doczekały jednak tego, co najważniejsze w ich marzeniach: prostego, zwyczajnego życia, troski i szacunku ze strony otoczenia. Nie otrzymały też żadnego poważnego znaku zainteresowania ze strony państwa polskiego, o które bezinteresownie i z takim poświęceniem walczyły.

Książka porusza także dlatego, że wymyka się wszelkim schematom, w które wtłoczono „żołnierzy wyklętych”. Pokazuje rodziny tych „panien” od młodości, a właściwie młodzieńczości bohaterek, zasady, które im wpojono i konsekwencje ich realizacji, także gdy chodziło np. o ukrywania lekarza, Żyda, zaprzyjaźnionego przed wojną z ojcem i zarazem najważniejszym wychowawcą Marii.

Książkę tę polecić można nie tylko kobietom, ale wszystkim miłośnikom historii i dobrej literatury pięknej, szczególnie zaś powieści historycznej. Nerw dramatyczny doprowadzi autora może dalej, poza literaturę, na scenę lub ekran, ale chyba nigdy nie wyprowadzi poza historię, tę najprawdziwszą, bez białych plam.

 

dr Małgorzata Bartyzel

 


Wacław Holewiński Opowiem ci o wolności, Zysk i S-ka, Poznań 2012, s. 468.

2014-01-16